Kombajn upiększający, czy specjalista w wąskiej dziedzinie?

Ostatnio przed Brow Meetingiem, który prowadzę w każdy poniedziałek o 9.00 rano na Facebook i Instagram, poprosiłam moje obserwatorki o zadawanie pytań dotyczących tematów związanych z pracą stylistki. Pytano mnie o różne kwestie – związane z technicznymi aspektami pracy czy o różnice w produktach. Wiecie, że jestem chętna do dzieleniem się taką wiedzą, bo powinna ją posiadać każda stylistka brwi, która chce być profesjonalistką.

Jednak pytanie jednej z Was poruszyło mnie do myślenia o tematach, z którymi sama się borykałam zaczynając pracę w branży beauty.

Po pierwsze chciałabym nawiązać do tego, co mówiłam na poniedziałkowym (Brow Meeting) spotkaniu na żywo, czyli o rozwoju osobistym i podjęciu decyzji, co jest Twoim celem. Bo kiedy wiesz, jaki jest Twój cel to jesteś w stanie zrozumieć, którą drogę chcesz wybrać. Dzięki temu będziesz w stanie odsiewać pewne informacje, które do Ciebie trafiają, te które nie są zgodne z Twoimi celami, a są jedynie przekonaniami kogoś innego, kto ma zupełnie inne cele.

Zacytuję klasyka: „Wystarczy, że odpowiesz na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić” – Laska „Chłopaki nie płaczą”

To zdanie wydaje się być banalnym uproszczeniem, ale prawda jest taka, że im prostsze pytania, tym prostsze odpowiedzi. Nie znaczy to jednak, że zanim znajdziesz tą odpowiedź nie minie sporo czasu. Oczywiście można teoretyzować i zastanawiać się kiedy to nastąpi, i jak tego szukać, więc może najlepiej będzie kiedy przedstawię wam swoją historię, czyli jak znalazłam się właśnie w tym miejscu, a nie innym.

Prawda jest taka, że u mnie zadziałał trochę przypadek (i to już jest bardzo ważny sygnał dla Ciebie, bo czasem los podsuwa nam pewne rozwiązania, po które w ogóle nie chcemy sięgać, a niosą one ze sobą coś wielkiego). Nie będę się rozpisywać jak, kiedy, dlaczego i co to za sobą niosło, bo musiałabym napisać swoją biografię i okazałoby się, że zaraz trzeba wydawać kolejny ebook (żarcik!), ale swoją przygodę ze stylizacją brwi zaczęłam od tego, że zaczęłam uczyć innych. Tak, od bycia trenerem! Nie dlatego, że chciałam, ale dlatego, że musiałam. Moja sytuacja życiowa zmusiła mnie do tego, że musiałam wesprzeć nasz domowy budżet, więc zaczęłam uczyć innych, jak można sprawnie nitkować. Z każdym kolejnym szkoleniem starałam się przekazywać coraz więcej wiedzy, więc sama szukałam i się dokształcałam. To, czego się dowiedziałam i co wypróbowałam starałam się w maksymalnie przystępny sposób przekazać innym. Stąd za każdym razem mój skrypt szkoleniowy się powiększał. W międzyczasie pojawiło się kilka niemiłych perypetii oraz przerw w mojej brwiowej historii, ale koniec końców najbardziej rozwinęłam się w ciągu ostatnich 4 lat.

W międzyczasie pojawiały się inne szkolenia – z rzęs, z makijażu permanentnego, laminacji, wosku. Można powiedzieć, że próbowałam wszystkiego. W ciągu tych kilku lat zrozumiałam, że ani rzęsy, ani makijaż permanentny ani wosk nie są dla mnie. Rzęsy zajmowały mi zbyt dużo czasu, bywały momenty, że w trakcie wyklejania miałam ochotę pizgnąć pęsetami o podłogę i wyjść. W końcu ciało zdecydowało za mnie – spazm akomodacyjny, ból oczu i głowy trudny do opisania i dlatego właśnie noszę okulary. Właśnie wtedy, gdy zrezygnowałam z klejenia rzęs i „oddałam” klientki innym stylistkom, a dzięki temu zwolniłam miejsce na stylizacje brwi poczułam, że zdjęłam z pleców ogromny ciężar. Klejenie rzęs nie cieszyło mnie. Nie chciałam tego. Robiłam to właśnie dlatego, żeby móc obsługiwać klientki kompleksowo. Stylizację rzęs zastąpiłam laminacją, która sprawia mi masę satysfakcji, a efekty są praktycznie natychmiastowe i o wiele bardziej trwałe niż rzęsy syntetyczne. Zresztą, w pewnym momencie poczułam, że to nie moja estetyka. Nie chciałam robić czegoś wbrew sobie. Rozwój w stylizacji rzęs nie był moim celem i dopiero wtedy, gdy odpuściłam ten zabieg, zaczęłam faktycznie rozwijać się w tym co sprawia mi największą frajdę.

Jeżeli Twoim celem jest kompleksowa obsługa klienta to posiadanie wielu umiejętności jest jak najbardziej dla Ciebie.

Jednak jeżeli, w którymś momencie czujesz, że stoisz w miejscu, nie rozwijasz się, a temat, który najbardziej Cię interesuje po prostu Ci się gdzieś wymyka to najprawdopodobniej musisz ponownie zweryfikować swoje cele. Może spójrzmy na to z innej perspektywy? Dlaczego tak niewielu lekarzy robi kilka specjalizacji? Bo nie da się umieć wszystkiego.

Nie twierdzę, że nie da się być wybitnym w kilku zabiegach, ale wymaga to ogromnego samozaparcia i chęci rozwoju. Czasem posiadanie kilku zabiegów w swoim asortymencie jest pewnego rodzaju odskocznią od innych. Wykonywanie tylko stylizacji brwi czasem przypomina pracę na linii taśmowej i kiedy mam okazję między zabiegami zrobić laminację rzęs, czy nitkowanie twarzy to jest to ciekawe urozmaicenie dnia. Trzeba jednak pamiętać, że warto podążać za swoim poczuciem estetyki i tym, co Tobie sprawia największą frajdę. Lubisz robić rzęsy, ale bardzo subtelne 1:1? Nie czujesz się dobrze w mega volume, a klientki wciąż o to dopytują? Wydając kolejne tysiące na szkolenia z dużych objętości raczej nie będzie wykonywać tego zabiegu z przyjemnością, a może w końcu zupełnie z niego zrezygnujesz, bo całą sobą będziesz mówić, że nie chcesz tego robić nie wypowiadając ani słowa. Do przemyślenia…

Bo najważniejsze jest to, że trzeba kochać to co się robi, dopiero wtedy będzie można wyjść na szczyt..

No właśnie – szczyt. Czym jest ten sukces? Zapełniony kalendarz po sam brzeg i praca po 12-14 godzin dziennie? Wystąpienia na konferencjach? A może dziesiątki pucharów i dyplomów w swoim salonie? Gdzie jest tzw. sufit? Kiedy wiesz, że już osiągnęłaś tyle, ile potrzebujesz? Co z wypaleniem zawodowym? To jest temat na inny wpis, ale ważny, aby poruszyć.

 

Opublikuj komentarz