Metoda brwi anatomicznej - czym jest? - probrow.pl

Brwi pudrowe, brwi permanentne, a wszystko po to aby trzymało się jak najdłużej, a co się z tym wiąże? Brwi będzie widać z daleka, choć to nie one powinny być dominujące w wyglądzie. 

Po co nam tak naprawdę są potrzebne brwi? Przede wszystkim dla ochrony naszych oczu. To pierwsza linia frontu w walce o bezpieczne oczy, drugą linią są rzęsy, bo w końcu oczy są najważniejszych narządem, który wpływa na to, że jesteśmy samodzielni. Sami zdajecie sobie sprawę z tego, co by się stało gdybyśmy nie widzieli. Tak jak wokół dachu domu znajdują się rynny, tak i brwi znajdują się na najbardziej wypukłym miejscu czoła (a przynajmniej tak powinno być), żeby wyłapywać kropelki potu/wody/płynów i rozprowadzać je na boki.

To jest ich podstawowa fizjologiczna funkcja, ale są jeszcze dwie inne, o których mówi się już rzadziej. Pierwszą z nich jest niezaprzeczalnie funkcja okazywania emocji, a tym samym komunikowania się z otoczniem. Nie wiem czy wiecie, że na świecie, tysiące lat temu, żyły różnego rodzaju hominidy (człowiek pierwotny), ale to Homo sapiens opanował świat, właśnie ze względu na rozwiniętą funkcję komunikacji. Brwi odgrywają bardzo istotną rolę w okazywaniu emocji, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nie zdajemy sobie również sprawy z tego, że dzięki brwiom jesteśmy w stanie utrwalić pewną emocję na stałe, zmieniając jedynie jej naturalną pozycję. W modzie na tzw. pudrowe brwi, a nawet permanentne brwi pojawia się zmieniona oś, która z jednej strony ma tworzyć optyczne złudzenie „liftingu”, ale z drugiej utrwala pewne emocje na stałe – złość, pogarda, zniesmaczenie.

To samo się dzieje w momencie, gdy brwi są stylizowane z tzw. przedłużeniem. Tak swoją drogą to autentycznie, nie wiem skąd moda na „długie brwi”. Nie jestem w stanie jej zrozumieć. Problem pojawia się też wtedy, gdy faktycznie brwi są wydłużane na siłę przez co ogonki opadają poniżej główek i tworzy nam się efekt smutnego oka. W sumie już wtedy nie tylko smutnego oka, ale i smutnej twarzy.

Kiedy włosków nie ma, a zgodnie z „trendami” trzeba wydłużyć, domalować, zaciemnić, wtedy ratunkiem jest oczywiście henna organiczna/pudrowa. Z tym, że co z tego, że domalujemy tam gdzie włosy nigdy nie będą rosnąć? Efekt ze skóry zejdzie, a nierówne brwi pozostaną….

Pomijając trendy, wiecie, że przeprowadzono badania, w których usunięto z twarzy znanych ludzi brwi i przedstawiono ich zdjęcia grupie badanych. Wyniki były zaskakujące, ponieważ trudniej było im rozpoznać twarze bez brwi, i choć są to znane osoby to jednak trudno było przypisać do nich ich znane nazwiska. Tutaj główną rolę odegrała inna funkcja czyli ta odpowiadająca za nadanie właściwych proporcji naszej twarzy. Tak, jak ciało ma odpowiednie proporcje tak i twarz się z nich składa. Każde nieprawidłowości w proporcjach, jakie znamy od dziecka wydają nam się dziwne, nietypowe, wrogie. Nasz mózg automatycznie odrzuca to, co mu nieznane. Dlatego kiedy brwi są bardzo słabo widoczne, twarz wydaje się nie mieć wyrazu. Wydaje się wtedy płaska, a nawet bezkształtna. To nie tylko kwestia usunięcia brwi, ale również przesunięcia naturalnego położenia brwi.

W pracy z klientkami najważniejsze są dla mnie brwi naturalne.

Bardzo długo je obserwowałam, analizowałam i katalogowałam (zdjęcia przed i po). Brwi tylko z pozoru są każde inne. Brwi można pogrupować ze względu na rodzaj włosa, kierunek wzrostu włosa czy rodzaj zarośnięcia. Dla przykładu powiem, wam, że brwi z reguły rosną bardzo podobnie na trzy sposoby: zarośnięcie przednie, zarośnięcie tylne i zarośnięcie równomierne. Mogą pojawić się jakieś delikatne odstępstwa od tych grup, ale to jest ze wszystkim czasem, odstępstwa od reguły się zdarzają. Brwi nie tylko można katalogować, ale też zrozumieć ich istotę.

Brwi to nie pasek skóry nad oczami, ale włosy, które tam rosną. Włoski rosną z mieszków włosowych, które tworzą się jeszcze za życia płodowego. Jeżeli w pewnych miejscach te mieszki nie powstały to choćbyśmy masowały, smarowały i wklepywały różne specyfiki, po prostu włos tam nie urośnie, bo nie ma z czego! Odkryłam, że w brwiach występują trzy takie miejsca. Obszary, w których brwi nie rosną i nigdy nie urosną. Najczęściej rozpoznawanym miejscem gdzie brwi nie rosną są ogonki. To takie „niby-ubytki”, których wszyscy się boją, bo nie wiedzą jak z nimi postępować. Jedynym znanym na nie sposobem jest ich zamalowanie…

Unikam tego rodzaju pracy z brwiami, bo wiem jak bardzo krótkoterminowy efekt daje, a wszyscy wiedzą, ze klientom zależy na długotrwałym efekcie. Jak w takim razie uzyskać trwały efekt bez zamalowywania tych miejsc gdzie brwi nie rosną? Trzeba odpowiednio wydepilować brwi tak, aby wydobyć pełną indywidualnie dobraną brew do konkretnej osoby. To jest realne, bo pracuję tak ze swoimi klientkami, które są zachwycone efektami jakie uzyskujemy. 

Na bazie mojej wiedzy i doświadczenia powstało szkolenie z metod pracy z brwią anatomiczną w technice Trójzęba, która pozwala nauczyć się pracować z brwiami takimi jakie one są, a nie na siłę je zmieniać zgodnie z ustalonym schematem czy rysunkiem. Każdy z nas jest inny i dobieranie każdemu takich samych brwi to nic innego jak sztanca. Naturalność jest piękna. Potrafi wydobyć indywidualny urok każdego z osobna. Nie trzeba „krzyczeć brwiami” z daleka, wystarczy odpowiednio delikatnie podkreślić to co dała nam natura. Ta indywidualność w naturalności to klucz do pewności siebie nie tylko w pełnym makijażu, ale właśnie bez niego przede wszystkim! 

Tego właśnie uczę przyszłe stylistki brwi, aby zrozumiały istotę naturalnych brwi, potrafiły wydobyć z niej to co najpiękniejsze i podkreśliły indywidualne piękno każdej klientki. 

Brwi zmieniają wszystko. Proporcje, emocje, twarz. Niby tylko brwi, ale jednak aż brwi! 

Leave a comment